Onetowcy to bardzo ciekawa grupa internautów. Trudnią się głównie pisaniem komentarzy na onecie. I trzeba przyzanać że czasem tworzą niezwykłe perełki. Najciekawsze z nich można znaleźć w cotygodniowym wydaniu Internetowego Centrum Badania Onetowców (ICBO). Bash to czasem przy tym wymięka.

Ostatnio znalazłem ciekawe omówienie typów onetowców, umieszczone na forum onetu:

Po lekko wnikliwej analizie doszedłem do wniosku, że najbardziej „wybijający się” forumowicze skupiają się wokół kilku wielce charakterystycznych grup.
Przytoczę je tu dośc przypadkowo, tak jak mmie naszły myśli.

PROWOKATORZY – specjalnie prowokują, oczekując na ostro dyskusję,
ich przeciwieństwem jest podgrupa

WIETRZĄCY PROWOKATORÓW
– niezależnie, czy to prowokacja, czy typowa głupota forumowiczów, wietrzą prowokacje, czy to z powodu obsesji, czy też udowodnienia sobie i innym, że oni nie dali sie nabrać na tę marną prowokację.
Niezależnie od tego, bydwie zależne od siebie grupy uchodzą za szczęśliwe.

maleńką podgrupę prowokatorów stanowią:
SKOŃCZYLISIĘNAKILLEMALLOWCY – stali bywalcy działu muzycznego, dobitnie ubnażający komercyjne podejście każdej kapeli, po swej debiutanckiej płycie w łapskiem i młotkiem.

MIASTA, KTÓRE… NIECH SIĘ WPISZĄ – przy każdej okazji, gdzie można podeprzeć (podetrzeć?) się statystyką rozpoczynają łańcuszek miast popierających, sprzeciwiających się, czy czegóż tam tylko dusza zapragnie. Po kilku wpisach krajowych miast, zaczynają się trafiać wioseczki, miasta zagraniczne świadczące o wielkim zaangażowaniu świata w wyłuszczony problem.

Podobną grupę do powyższej, związanej z wyliczanką stanowią

ZAPALMYŚWIECZKOWCY – przy każdej tragedii, mniejszej, czy to większej rozpoczynają łańcuszek róznego rodzaju światełek, popartej różnego rodzaju graffiti w kodzie ASCII tworzących świeczki, znicze itp. Istnieje tu pewna rywalizacja zapalmyswieczkowców w postaci coraz to większej ilości świeczej we wpisie.

ŻALMICIEBIOWCY – osoby, które przy braku jakichkolwiek kontrargumentów, kwitują swojego przedmówcę zdaniem: Żal mi ciebie.

ŁOWCY SPISKÓW – pojawiają się w związku z planami lądowania na Księżycu, czy też Marsie. Udowadniają swoimi argumentami, a obalają inne, aby tylko sprowadzić ludzkość do prymitywów nie potrafiących mimo technologii, osiągnąć Księżyc. Grupa ta ma świetlaną przyszłość, za 15-30 lat po lądowaniu ludzi na Marsie, będą znów mieli polę do popisu i nowe argumenty.
Pomijam ich adwersarzy, bo kto by sie przejmował kimś, kto mysli logicznie.
Księżyc to tylko ich część, mogą to być Obcy.

ZEWNĘTRZNOŚCIOWCY – pojawiają się przy okazji każdego artykułu o żywieniu, czy modzie. Ich wpisy praktycznie polega na: mam metr 67, ważę 64 kg, czy uważacie, że…
od razu też zlatują się jak ptaki na Hitchcoku
WNĘTRZNOŚCIOWCY – ci pocieszają uważając, że nie ma się czym przejmować, bo liczy się tylko wnętrze człowieka, co wpędza tę pierwszą grupę w jeszcze większe kompleksy.
Prawdopodobnie wnętrznościowcy, to zewnętrznościowcy, tylko ci, co nie zdążyli zadać pytania.

PROFESORY MIODKI – od razu chciałbym przeprosić Pana Miodka, pozyczyłem jego nazwisko w celach uwypuklenia geniuszu tej grupy. Są to osoby, które w 20 zdaniach, nawet poprawnych merytorycznie i inteligentnych potrafiły znaleźć jeden „płąt ortograficzny” i święcić triumfy, jak to obnażyły braki w ortogtrafii u swojego przedmówcy.

TURNIEJOWCY MIAST – kochające sie reprezentacje miast, biorące udział w turniejach, przy każdej większej wzmiance dotyczacej jakieś polskiej mieściny, Warszawy, Krakowa, Łodzi, Poznania itd, itp. Ta grupa potrafi sciągnąć do siebie wręcz niewyobrażalną ilość rycerzy uprawiających niesamowite krucjaty słowne. Czasem przy dobrych okolicznościach, kilka miast potrafi zjednoczyć się przeciw jednemu adwersarzowi.

ŚLUNZOKI – nie ważne co piszą, ważne, żeby było po śląsku.

Na koniec zostawiłem jedną grupę. W sumie ci ludzie nie stanowią grupy, a są to pojedyncze egzemplarze.

RODZYNKI – np. Czuły Wojtek, czy Jaś Śmietana.
Mam nieodparte wrażenie, że przy obydwu panach kłania się profesor Freud.
Pierwszy z nich nie gada o niczym innym, tylko o babach, drugi z kolei gada o wszystkim, tylko nie o babach.
Czyżby nadpotencja i impotencja?

Celowo pominąłem tu grupy związane z polityką, religią itp. Grup tych jest takie zatrzęsienie i tak się zazębiają
w przenośni i dosłownie, że nie jestem w stanie ich odróżnić. Patrząc na nie widzę sceny walki z Braveheart, ale nie widzę, kto jest kto. Zresztą chyba sami oni nie wiedzą, po której stronie walczą.

Takich grup można by jeszcze kilka dodać, ale mimo wszystko jak dla mnie bardzo trafne podsumowanie :) Na koniec ostrzeżenie: czytanie komentarzy na onecie może grozić szkodliwymi konsekwencjami dla zdrowia psychicznego :p

PS. Onet przeglądam głównie dlatego, że można tam w łatwy sposób wyłączyć reklamy, bez używania dodatkowych wtyczek.