Znaleziona jakiś czas temu recenzja tej wielce wciągającej lektury:

Od pierwszej strony książka porywa. Telefony podręczne absorbują i wciągają w treść. Akcja, akcja – wzór dla początkujących pisarzy. Potem mapki. Trochę wiedzy o przedstawianym świecie – to się przyda. Zastąpi opisy scen – dobry pomysł. Wzmaga wyobraźnię. Index ulic, usługi. Przeleciałem jednym tchem. Cóż za opisy przyrody…Informator podręczny stawia filozoficzne pytania. Czy niebieski jest dobrym kolorem? Czy Starostwa wymagają oddzielnej zakładki? Autor stawia zagadki – czytelnik nie otwiera stron ostatnich by wiedzieć kto zabił. Ma ochotę na podążane tokiem myślowym. Nie chcemy wiedzieć po prostu, chcemy wiedzieć jak wiedzieć. Kolorowe kartki z reklamą współproducentów wprowadzają trochę zamieszania. To jak reklama w trakcie filmu – niepotrzebna i przeszkadzająca. Ale to dla nabrania oddechu. Następnych prawie pięćset żółtych stron makulatury to kwintesencja – trajektornia lotu. Wszysto wysublimowane i wycyzelowane z zegarmistrzowską precyzją. Do końca trzyma w napieciu. Dalej nie wiemy kto zabił a domysłów tysiące. Autor przeprowadza nas przez gąszcz informacji lekko jak baletnica. Łapiemy oddech na kratkowanych stronach by poznać przewrotność twórcy. Następne strony są do góry nogami – pisarz przeszedł samego Cortazara. Na początku czytelnik ma wrażenie, że za długo imprezował dnia poprzedniego ale nie – to celowa mistyfikacja. Po dziesięciu stronach wpadam na pomysł żeby odwrócić książkę do góry nogami i wpadam w następną pułapkę – czytam od końca. Cóż za pomysł! Pobudzający do myślenia. Budzi gdy potrzeba. Zamykam książkę i odwracam. I znów strona tytułowa. I tamten koniec jest początkiem i białe strony dla odmiany. Inna treść. Inne przyporządkowania. Cóż za wyczucie rytmu! Opamiętuję się na kratkowanych kartkach – by spisać na gorąco. Zamykam książkę, odwracam. Okładka niby ta sama. Ale spokojne, długie wprowadzenie. Mapki. Inny świat. Filozoficzne pytania. Czy niebieski?… Jakbym wrócił do lektury z dzieciństwa. Stara, dobra… Zapomniania a jednak kochana i miła. Wspomnienie jak zapajęczynione kąty rodzinnego domu. Kratkowane kartki. Odrwacam. Industrialny porządek nowoczesności. Spis firm i instytucji. Alfabetyczny. Cóż za dokładność i porządek… Czyta się jak książkę do nabożeństwa. Wszystko znane. Poukładane. Bez żadnych bezeceństw. To lektura nie dla młodych, gwałtownych… Tu nie ma miejsca na porywy emocji. To jak czytanie manuskrytpu sprzed wieków. Z niecierpliwością czekam na nastepne wydanie…

by klangor